-
gdy otworzę puszkę z zielonym groszkiem
to nie ważne jak wielką
połknę całą
a gdy zakocham się to nieważne
jaka by mała nie była jej duszyczka
połknie mnie całego
wh,
2004-03-06
Thursday, February 24, 2011
Tuesday, February 22, 2011
powrót
powrót
kopciuszek powróciła
pod miotłę do macocha
użera się z jego ogłuszającymi
od siedmiu boleści muzykantami
pod kiecką rozsypują się
niebieskie majtki
i nucą
jestem pół naukowa
i w pełni kulturalna
buzuje mi w zadku
panuję nad słowami
nikt nie wie że przed laty
tańczyłam z królewiczem na balu
on źle użył swe szelki
a ja zgubiłam pantofelki
wh
2011-02-05
kopciuszek powróciła
pod miotłę do macocha
użera się z jego ogłuszającymi
od siedmiu boleści muzykantami
pod kiecką rozsypują się
niebieskie majtki
i nucą
jestem pół naukowa
i w pełni kulturalna
buzuje mi w zadku
panuję nad słowami
nikt nie wie że przed laty
tańczyłam z królewiczem na balu
on źle użył swe szelki
a ja zgubiłam pantofelki
wh
2011-02-05
Saturday, February 19, 2011
ZIELONA POLSKA
-
-
na zielonej trawce
pasły się pratchawce
a raczej
na Pomorzu w malowniczym Wałczu
przy pięknej pogodzie
ostatniego dnia obozu
Polskiego wojskowego studenckiego
latem roku 1962
na zielonym wzgórku
byczyło się trzech Polskich żołnierzy
dwóch prawdziwych Polaków i jeden prawdziwy Żyd
Polacy normalni niegłupi w końcu po czterech latach studiów
mówią Żydowi
normalnemu niegłupiemu w końcu po czterech latach studiów
więc mówią mu normalnie tak po prostu bez cienia nienawiści
choć troszkę nielogicznie:
jedną rzecz zrobił Hitler dobrze w Polsce --
zabił wszystkich Żydów
wh,
daaaaaaaawno
-
na zielonej trawce
pasły się pratchawce
a raczej
na Pomorzu w malowniczym Wałczu
przy pięknej pogodzie
ostatniego dnia obozu
Polskiego wojskowego studenckiego
latem roku 1962
na zielonym wzgórku
byczyło się trzech Polskich żołnierzy
dwóch prawdziwych Polaków i jeden prawdziwy Żyd
Polacy normalni niegłupi w końcu po czterech latach studiów
mówią Żydowi
normalnemu niegłupiemu w końcu po czterech latach studiów
więc mówią mu normalnie tak po prostu bez cienia nienawiści
choć troszkę nielogicznie:
jedną rzecz zrobił Hitler dobrze w Polsce --
zabił wszystkich Żydów
wh,
daaaaaaaawno
Saturday, February 12, 2011
było minęło
było minęło
przymila się Bolek
ty się Wiesiu tak nie dąsaj
nie musisz łysieć
przecież pilnuję
żeby ci włos z głowy nie spadł
izraelem się otoczyłeś upiera się Wiesio
ty też nie z egiptem się ożeniłeś paruje Bolek
mojej starej nie ruszaj ona patryjotka
a ty pajac na żydowskim sznurku
uważaj Wiesiu by nie włos z głowy
lecz głowa z karku ci nie spadła
i tak się przekomarzali
tak sobie gaworzyli w zimowe wieczory
aż Bolek wybrał się na północ a
jeszcze bardziej na wschód przeziębił się
i chyba umarł
wtedy Wiesiowi wywietrzyli mieszkanie
Wiesio narodowi zacisnął pasa
suchą stopą ominął wisłę
żydów przepędził
nieuświadomionym dodał zdrowia
postarzał się
i przegrał w gierki
kto by tam o uparciuchu dziś pamiętał
wh,
2011-02-12
Sunday, January 23, 2011
zmienna pogoda
==============
=
buzia miła a na policzkach
we łzach gwiazdy uwięziła
więc się cesarzu zakochałeś
w jej kosmicznym makijażu
aż sam płakałeś
aż ta mała sama
z ciebie się śmiała
wh,
2011-01-23
=
buzia miła a na policzkach
we łzach gwiazdy uwięziła
więc się cesarzu zakochałeś
w jej kosmicznym makijażu
aż sam płakałeś
aż ta mała sama
z ciebie się śmiała
wh,
2011-01-23
Tuesday, November 9, 2010
żart
żart
zdrowy coraz mniej znaczy
niech spokój monopolowy utopi
wspomnienie oksymoronowej nowomowy
piaskownicy i szulera brudnych kart
niech kotwicę wyrwie lekki żart
wh,
2010-11-09
Sunday, October 31, 2010
we mgle
przede mną sen chmurka
gdy z lekka dmucham
przeciąga się w uśmiechu
za chwilę się rozwieje
szepczę trwaj
śnie przytulny obopólny
w pieszczoty mgle
za oknem
domów krawędzie proste
ostre
pod dłonią zwinnie
linia ginie
stopiona
w pieszczoty mgle
przez szklane drzwi
z podłogi góry
we mgle - nie rozwiewaj się -
w niej rzeka bólu płynie
wh,
1998-11-10/11
dwa spotkania (wiersz Niebieskiej Azalii)
@ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @
dwa spotkania
::::::::::::::::::::::::::::::::::::::
obóz nad brzegiem strumienia
zajmuję się najmłodszymi
on jest w najstarszej
ledwo nastolatek
mały czarny
lubi moją wąską talię
i niebieskie oczy
nazywa mnie swoim instruktorem tańca
jest mi przykro
podsłuchałam jak jego dojrzały kolega
uświadomił go: gdybyś był starszy
to ona poszłaby z tobą w tan
oj-tak, oj - puściłaby się
znowu wakacje
tym razem nad Bałtykiem
wczasowisko
już nie jestem nastolatką
przywlókł się za mną asystent z wydziału
potrzebny mi jak dziura w moście
co ma dziewczyna robić?
a ten chłopaczek też tu jest!
czy on zawsze będzie nastolatkiem?
broniłam się przed uczuciem
całe pół godziny
chodzę za nim jak pies
toleruje mnie jest mi dobrze
cały dzień spędzamy na plaży w słońcu
na posiłki biegniemy w stroju kąpielowym
wieczorem siedzimy w namiocie
na moim łóżku
na dworze wciąż jest jasno
na drugim łóżku chrapie obca
on mnie obejmuje ramieniem
grzeje
i tak siedzimy
nachylam się
w półmroku widzi nabrzmiałą truskawkę
mojej szczupłej piersi
i tak siedzimy
potem zmoczyłam łzami poduszkę
i wreszcie usnęłam
niebieska azalia
@ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @ ... @
@
(Ściągnąłem ten wiersz z p.h.p. za pozwoleniem autorki, z jej poprawkami).
Friday, October 15, 2010
Łajka
jej los się odmienił
tylko na dwór chciała polecieć
a tu nagle tyle przestrzeni
łaknęła dotyku ludzkiej dłoni
a tu cisza w psich uszach dzwoni
wh,
2010-10-15
Saturday, October 2, 2010
Przemawiał dziad do swojego obrazu
Klęka speszony Bóg przed Jajcusiem, i rzecze:
- wybacz mi, proszę!
Jajcuś: za co?
Bóg: zapomniałem dać Ci rozum.
Jajcuś: nie przejmuj się stary,
ja i tak wszystko wiem lepiej.
Grunt, że jestem pokorny.
wh,
2010-10-02
Wednesday, September 29, 2010
sceptyczny syn rabina
ciągnie houdiniego nad rzekę
do szumu drzew
plusku ryb
skurczony
czyści zamek drzwi komórki
zamek zapchany wytrychami
z plasteliny
wh,
2010-09-29
Thursday, September 16, 2010
sweter
=== (1) ===
przez sweter
co ziębi zamiast grzać
a przez łeb ściągnąć nie ma jak
przychodzi na myśl
ta co przed laty sama przyszła
a potem z głowy sama wyszła
dziś znów zimno
=== (2) ===
gdzie drzewa skrył się znak
krąży powrotny ptak
tobie się ptaku pomyliło
tego drzewa nigdy nie było
wiatr grał nie na korony harfie
lecz w twym ściśniętym gardle
wh,
2010-09-15
Sunday, August 29, 2010
Aktorzy na scenie wiersza. Czytelnik.
Czytelnik jako instrument
Trafne powiedzenie
stosuje się do autorów i czytelników aż za często.
Do autorów, gdy zamiast skromnie napisać dobry wiersz, nadymają się i stroją się w piórka poetów, wieszczy, moralistów, filozofów, mędrców, posiadaczy oryginalności (jakże to nieoryginalne!), wysokiego IQ, wybujałej fantazji lub błyskotliwego humoru. Jest miejsce w poezji na to wszystko, ale w wierszu może być co najwyżej PL (podmiot liryczny), a nigdy nie autorskie ego. Rola PLa w wierszu nie różni się od roli dziury w drodze, nogi stołowej, akacji nad jeziorem, psa Burka, itd. Podobnie jest z występowaniem wierszy, poezji i poetów w utworach poetyckich. Jeżeli już koniecznie muszą, to na takich samych prawach jak piana w niedopitym kuflu piwa, kałuża, zwiędłe liście, itd. Na ogół lepiej, żeby w poezji nie pisać o wierszach; na ogół powstaje przybrudzona kartka PAPIERU, a nie utwór poetycki.
Stosuje się powyższe powiedzenie (o żałosnej ambicji) do czytelników, gdy zamiast w spokoju przeczytać wiersz, z miejsca nastawiają się na ambitne interpretacje. Na ogół trafiają wtedy kulą w płot, nawet gdy autor im potakuje. A przecież pierwszym i oczywistym obowiązkiem czytelnika jest wiersz przeczytać, naprawdę przeczytać - bez żadnych poczynionych zawczasu założeń. "Naprawdę przeczytać" oznacza odtworzenie podanych przez autora obrazów i scen. Na najbardziej podstawowym poziomie. Czytelnik powinien też jakby utonąć w dźwiękach i melodii wiersza.
Czytelnik z czasem będzie się wyrabiał. Ale podchodząc do wiersza, czytelnik w danym momencie jest jaki jest, i nie może być lepszy. Wszelkie nieuzasadnione próby będą podpadać pod powyższe powiedzenie. Pierwsze interpretacje wiersza, po jednym lub dwóch odczytach, powinny przyjść do czytelnika naturalnie. Same. Bez zastanawiania się, bez świadomego, intensywnego główkowania. Gdy utwór na to zasługuje, czytelnik może przeczytać wiersz więcej razy, może zwrócić uwagę na pewne cechy i zjawiska zachodzące w wierszu, jak dźwiękowe echa różnych części, kompozycja całości, itd. Mogą wtedy ewentualnie nasunąć się dalsze interpretacje. Musi jednak czytelnik ściśle trzymać się tekstu. Wiersz może opisywać dźwięk silnika łodzi motorowej. Czytelnik mógł mieć psa Burka, który szczekał "chark!-chark!-chark!". Nie znaczy to jednak, że wiersz jest o tym, jak to Burek czytelnika dogorywał, aż czytelnik oddał Burka do uśpienia.
Poezja potrzebuje czytelników tak jak muzyka - instrumentów muzycznych (choćby strun głosowych). Czytelnik jest instrumentem, na którym gra autor. Rola instrumentu jest twórcza. To instrument stwarza dźwięk, wraz z kolorem i natężeniem. Zresztą w zależności od pory dnia, pogody, warunków w pomieszczeniu. Każdy instrument reaguje nieco lub nawet krańcowo inaczej, ale wciąż muzycznie zbieżnie. Gra do instrumentu przychodzi sama.
Prawa i obowiązki
Prawa i obowiązki czytelnika są negatywem obowiązków i praw autora. Prawa czytelnika są jasne - ma prawo oczekiwać, że autor spełnia swoje obowiązki.
Teraz o obowiązkach czytelnika. Autor stwarza obrazy i sceny. Czytelnik musi je odtworzyć (a nie banialukować). Autor komponuje dźwięki i melodię. Czytelnik powinien je usłyszeć. Autor gra na wieloznacznościach i echach znaczenia i dźwiękowych, a czytelnik powinien je zauważyć, powinny na czytelnika podziałać (musi być wyrobiony). Po zaabsorbowaniu wiersza nadchodzi dla czytelnika czas, żeby popuścił sobie wodze fantazji, wspomnieniom osobistym, itd, ale zawsze w ścisłym związku z tekstem utworu. Gdy wiersz jest tylko pretekstem, to mamy do czynienia nie z czytaniem poezji, lecz z mentalną masturbacją.
Wreszcie istnieje subtelny obowiązek oddania utworowi sprawiedliwości. Spośród równie prawdopodobnych możliwości, czytelnik powinien wybrać jako główną tę, która czyni utwór najlepszym artystycznie. Raz jeszcze podkreślam, że musi to czynić w zgodzie z tekstem, a nie dowolnie.
Autor i czytelnik są w sytuacji pary brydżystów w czasie licytacji. Nie znają swoich kart, nie mogą paplać, muszą ograniczyć się do odzywek licytacji - ale stanowią drużynę. Nieodzowną częścią sukcesu pary brydżowej jest zaufanie. Gdy jeden z partnerów zaskoczy drugiego swoją odzywką, to ten drugi nie może reagować: ty nogo!!! Na odwrót, właśnie wtedy drużyna ma szansę grać nadzwyczajnie pięknie. Bo sytuacja jest szczególna. Tylko zaufanie i założenie, że partner zagrał dobrze, pozwoli drużynie wykorzystać niezwykły, nieoczekiwany układ kart. Jednak licytować należy zgodnie z kartą, zgodnie z licytacją partnera, i zgodnie z prawami sukcesu gry. Podobnie poezja może wznieść się na wyższą orbitę w oparciu o zaufanie. Z kolei zaufanie może mieć miejsce i być uzasadnione tylko w przypadku zaawansowanego autora i zaawansowanego czytelnika. Jak w brydżu.
Aktorzy na scenie wiersza. Autor.
Są nimi autor, czytelnik, krytyk, tłumacz, nauczyciel, uczeń, edytor, wydawca... Każdy z nich ma swoje obowiązki. Ma też prawo wymagać od innych spełnienia ich obowiązków.
Autor musi mieć dyscyplinę i zdawać sobie sprawę z tego, że jego jedynym celem jest poezja - nie wierność wspomnieniom, nie moralność, polityka, filozofia... lecz poezja. Oznacza to, że autor musi ograniczyć się do przekazywania słowami wyłącznie elementów zmysłowych, a więc przede wszystkim obrazów ("poezja, to malowanie słowami"); także ruchu, zapachu, temperatury, gładkości i szorstkości, gry światła... Reszta, jak refleksje nad moralnością, człowieczeństwem... należy do czytelnika. Tak więc na przykład każdy odnośnik historyczny powinien budzić skojarzenia zmysłowe. Być może sztukę znanego artysty, może element jego wyglądu (dłoń Szopena, kudły Einsteina, ...)
Obrazy w wierszu, brane dosłownie, muszą trzymać się kupy. Mogą być fantastyczne, ale wciąż muszą być obrazami, a nie śmieciami. Żadne metaforyczne znaczenie sceny lub obrazu nie może służyć za usprawiedliwienie typu: przecież nie o to chodzi, przecież rozumie się, że chodzi o wyższe znaczenie. Bzdura! Wyższe znaczenie ma dopiero powstać (i nawet nie musi) w czytelniku, a wiersz musi się trzymać kupy przede wszystkim na poziomie podstawowym. W sferze przenośnej dopuszczalna, a nawet może być korzystna mgła, wieloznaczność, itd.
Autor powinien też odróżniać efekt wiersza lub wrażenia ze sceny od materii samego wiersza. Postać z wiersza może być rozgadana lub wulgarna lub głupia lub nudna; scena może być odrażająca; ale wiersz nie może być ani rozgadany, ani wulgarny, ani głupi, ani nudny, ani nie powinien sam w sobie budzić odrazy; a gdy wiersz zawiera potok słów lub wulgaryzmy lub opis fetoru i gnicia, to tylko w ramach kompozycji - muszą służyć one poezji, a nie budzeniu szoku, sensacji, czystej odrazy w czytelniku lub znudzenia.
W poezji liczy się każde znaczenie słowa lub frazy, a nie tylko zamierzone. Liczą się nawet skojarzenia dźwiękowe. Dzięki temu wiersze mogą się wznieść na wyższy poziom. Ale niczego nie ma za darmo. Istnieje także odpowiedzialność. Autor jest więc odpowiedzialny za wszystkie znaczenia, być może bzdurnie nieestetyczne, a nie wyłącznie za zamierzone znaczenie słów i fraz. Niechciane znaczenie może wiersz ośmieszyć. Żadne "nie o to chodzi" nie pomoże, ha-ha-ha!
Autor musi mieć dyscyplinę i zdawać sobie sprawę z tego, że jego jedynym celem jest poezja - nie wierność wspomnieniom, nie moralność, polityka, filozofia... lecz poezja. Oznacza to, że autor musi ograniczyć się do przekazywania słowami wyłącznie elementów zmysłowych, a więc przede wszystkim obrazów ("poezja, to malowanie słowami"); także ruchu, zapachu, temperatury, gładkości i szorstkości, gry światła... Reszta, jak refleksje nad moralnością, człowieczeństwem... należy do czytelnika. Tak więc na przykład każdy odnośnik historyczny powinien budzić skojarzenia zmysłowe. Być może sztukę znanego artysty, może element jego wyglądu (dłoń Szopena, kudły Einsteina, ...)
Obrazy w wierszu, brane dosłownie, muszą trzymać się kupy. Mogą być fantastyczne, ale wciąż muszą być obrazami, a nie śmieciami. Żadne metaforyczne znaczenie sceny lub obrazu nie może służyć za usprawiedliwienie typu: przecież nie o to chodzi, przecież rozumie się, że chodzi o wyższe znaczenie. Bzdura! Wyższe znaczenie ma dopiero powstać (i nawet nie musi) w czytelniku, a wiersz musi się trzymać kupy przede wszystkim na poziomie podstawowym. W sferze przenośnej dopuszczalna, a nawet może być korzystna mgła, wieloznaczność, itd.
Autor powinien też odróżniać efekt wiersza lub wrażenia ze sceny od materii samego wiersza. Postać z wiersza może być rozgadana lub wulgarna lub głupia lub nudna; scena może być odrażająca; ale wiersz nie może być ani rozgadany, ani wulgarny, ani głupi, ani nudny, ani nie powinien sam w sobie budzić odrazy; a gdy wiersz zawiera potok słów lub wulgaryzmy lub opis fetoru i gnicia, to tylko w ramach kompozycji - muszą służyć one poezji, a nie budzeniu szoku, sensacji, czystej odrazy w czytelniku lub znudzenia.
W poezji liczy się każde znaczenie słowa lub frazy, a nie tylko zamierzone. Liczą się nawet skojarzenia dźwiękowe. Dzięki temu wiersze mogą się wznieść na wyższy poziom. Ale niczego nie ma za darmo. Istnieje także odpowiedzialność. Autor jest więc odpowiedzialny za wszystkie znaczenia, być może bzdurnie nieestetyczne, a nie wyłącznie za zamierzone znaczenie słów i fraz. Niechciane znaczenie może wiersz ośmieszyć. Żadne "nie o to chodzi" nie pomoże, ha-ha-ha!
Labels:
artysta,
autor,
poezja,
wiersz,
znaczenie chciane i niechciane
O poezji. Wstęp.
WSTĘP
Moja główna teza: poezja istnieje.
Zdawałoby się, że chyba wszyscy się zgadzają. Z pewnością wielbiciele poezji, niezwiązani ze światkiem okołopoetyckim (poetyckawym). Jednak wielu aktywnych we wspomnianym światku twierdzi, że poezja to coś co im i każdemu się wydaje. A że mocno różnie się im wydaje, nawet tej samej jołopie w różnych sytuacjach, to de facto uważają, że poezja to jest takie nico, ni to ni śmo, co kto chce. A jednak poezja istnieje.
Przecież poezja ma za sobą ponad dwa tysiące lat ciągłego rozwoju w Chinach, z kulminacją - ale nie zakończeniem - w 8' wieku naszej ery. O tym nie wolno zapominać. Tego nie wolno lekceważyć.
Po wiekach zdobycze poezji chińskiej zaabsorbowała i rozwinęła poezja japońska - przede wszystkim skupiona wokół haiku. Orientalne spojrzenie na poezję dzieli także poezja ludowa na całym świecie. Wreszcie poezja skaldów, oryginalna, też de facto wyznaje podobną filozofię artystyczną, niezależnie od innej materii wiersza. Rzeczywiście, głównym środkiem poezji orientalnej i ludowej jest zestawienie (juxtaposition), podczas gdy dla poezji skaldów charakterystyczny był kenning.
Rozwój poezji chińskiej (i poezji w ogóle) polegał między innymi - a dla niniejszej dyskusji przede wszystkim - na wyrobieniu artystycznej filozofii i smaku artystycznego. Filozofia była rozwinięta tak głęboko, że rzutowała na życie poetów, co znalazło odbicie w poglądach Basho.
Ezra Pound wyraził pewne poglądy, jakby pragmatyczne rady, zbieżne z głównym nurtem poezji. Odtąd służą one amerykańskiej poezji. W wielu amerykańskich podręcznikach różnych autorów rady Pounda są modyfikowane (raczej ze stratą niż z zyskiem dla studentów poezji). W sumie są te rady tylko prymitywnym, choć z pewnością pożytecznym echem myśli chińskiej (echem mało świadomym swojego źródła).
Najlepsi poeci, z jakiego by zakątka świata nie byli, w najlepszych wierszach wykazują się smakiem i świadomym lub nieświadomym zrozumieniem (które poznajemy obiektywnie właśnie po wierszach, nie martwiąc się o stan subiektywny autora). Ale zabrakło głębokiej filozofii artystycznej większości znanych poetów Zachodu, i ich wierszom. Głównie z tego powodu współczesna poezja boryka się z istnieniem, i trudno powiedzieć czy wygrywa. W esejach poświęconych poezji orientalnej lub skądkolwiek, ale związanej z haiku i tanka, poezję dyskutuje się rzeczowo. Poza tym eseje o poezji przpominają kronikę plotkarską i uroczystości rozdawania "honorów". Rzadko kiedy natrafia się na tekst o poezji zachodniej, który by czytelnikowi otworzył oczy, dał głębokie zrozumienie i odczucie sztuki.
W niniejszym eseju spróbuję przekazać klasyczne idee. Czasem je wyrażę dojrzalej, czasem coś uzupełnię. Jest to konieczne, bo Chińczycy unikali ogólnych syntez - tym się różnili od starożytnych Greków. Jest to chińskie podejście zgodne ze stylem i filozofią poezji, ale w celach teoretycznych lub dla przekazania studentom idei sztuki, jednak syntezy i definicje też są pożyteczne. Tak więc, bez formułowania istotnie nowych grand-idei, mam nadzieję że mój esej będzie pożyteczny dzięki sformułowaniom explicite.
Labels:
Chiny,
historia,
Japonia,
juxtaposition,
kening,
poezja,
poezja ludowa,
skald,
teoria,
zestawienie
Wednesday, August 25, 2010
[zapominamy]
zapominamy
jak pijany prorok
o Pani Przyszłości
szarpie mnie za ramię - budzi
teraz jest teraz - krzyczy
stałam się twoją teraźniejszością - krzyczy
bełkoczę - moja przyszłość nigdy nie nadejdzie
i odwracam się na drugi bok
wh,
2010-08-24
Labels:
poezja,
prorok,
przyszłość,
sen,
teraźniejszość,
wiersz
Tuesday, August 24, 2010
dziki tropik i łagodna północ
dla marco
brzozy afryki
chronią swoje niemałe małe
strzelają we lwy kopytami
wśród żyraf polskiego lasku
przemykają zefir i ptaki
telewizyjny ekranowy śnieg
prószy na twarze polityków
wh,
2010-08-24
Sunday, August 22, 2010
rzeki
wyschły
oceany morza rzeki
artyści w terenie
malują je byle gdzie
rybak położył się do trumny
zasnął
żegluje
wh,
2010-08-21
Monday, August 16, 2010
i w ogóle
dla basi
pszczoły ule i w ogóle
ptaków wysokie noty i loty
w parku skwer
i wód podziemnych szmer
mówią nam że
lato nas żegna
wita wrzesień złoty
a ty pamiętaj o tym
że jesteś tylko ty
mów mi czule i w ogóle
ozłoć szare dni i święta
można snów swych nie pamiętać
ale każdy śni
wh,
2010-08-15
Monday, August 9, 2010
żyroskop
nakleiłem na płaski krążek bączka
tekturkę podzieloną na półkole
białe i czarne
bączek tkwi w miejscu
kręcąc się niewidocznie
pokazując swą szarą powierzchnię
przed opadnięciem
wybucha tęczą kolorów
nie odróżniam na odległość
prawdy od kłamstwa
czekam na swój moment
na tęczę kolorów
wh,
1998-12-06
Subscribe to:
Posts (Atom)